Dom uprzątnięty i co dalej? Kolejnym krokiem było znalezienie ekipy, która pomoże nam przywrócić go do stanu używalności i zrealizuje nasze wszystkie pomysły.

There can be only ONE (majster)

Szukanie majstra w Bieszczadach okazało się wcale nie łatwym zadaniem. Znajomi odradzali kogokolwiek z okolic, mieszkańcy Lutowisk mówili, żeby przywieźć fachowców ze sobą, a osoby znalezione w internecie nie były zainteresowane takim „małym remoncikiem” i woleli budować kolejne pensjonaty nad Soliną. Na szczęście kolega z SKPB wybudował ostatnio w sąsiedztwie dwa domy i podzielił się kontaktem do majstra, który okazał się istnym cudotwórcą.

Dlaczego?

Nie ma dla niego problemów nie do rozwiązania. Na robotę przyjeżdża przed czasem. Ma świetną ekipę, która i doradzi i dopyta o istotne szczegóły, o których wcześniej nie pomyśleliśmy oraz – co najważniejsze – zna chyba wszystkich ludzi w całych Bieszczadach. I hydraulików i elektryków i fachowców od każdej roboty. A w takich miejscach na końcu świata jest to niezbędne. Bez pomocy od sąsiadów i przychylnych ludzi – ani rusz. 

 

 

Rozmowy poszły łatwo. Pierwszy zakres robót został określony, jeśli można tak powiedzieć o pogodzeniu skrajnie ograniczonego budżetu z ogromną ilością prac do zrobienia. Jak tylko skończyliśmy rozmawiać, ekipa weszła na piętro i ani się obejrzeliśmy – już nie było połowy ścian. W pierwszym momencie lekko mnie to przeraziło, pojawiła się szybka refleksja i wertowanie w głowie wszystkich ustaleń – czy na pewno nasze plany mają sens? Ale nie było już odwrotu!

 

 

First things first – czyli połącz kropki i módl się o obrazek!

Niestety konieczne okazało się etapowanie prac i musieliśmy wybrać na czym nam najbardziej zależy w pierwszej kolejności. Z żalem musieliśmy odstąpić (na razie) od wizji kreatywnych przestrzeni w piwnicy, czy przeszklonych ścian z widokiem na góry i skupić na podstawowych remontach, które zapewnią ciepło, dostęp do wody, czy innych mało romantycznych kwestii. W pierwszej kolejności postanowiliśmy zadbać o:

  • sprawdzenie dachu i zaizolowanie go termicznie,
  • wymianę okien (poprzednie, drewniane ze szprosami, były niezwykle klimatyczne, ale niestety wiało przez nie niewiarygodnie),
  • ocieplenie całego budynku,
  • wymianę całej instalacji grzewczej i wodno-kanalizacyjnej oraz budowę nowej kotłowni,
  • zrobienie na piętrze dwóch łazienek,
  • naprawę kominów.

Jak widzicie, na pierwszy etap poszło zadbanie o bryłę budynku i pokoje na piętrze. Na bardziej kreatywne przestrzenie przyjdzie czas w drugiej kolejności. Pewnie, że wolałabym się skupić na wybieraniu koloru ścian i puffów do sali coworkingowej, ale jednak priorytety muszą być. Jeśli doprowadzimy do tego, że w domu będzie ciepło, w pokojach będą nowe okna, kaloryfery i drzwi, to wszystkim będzie przyjemniej. A my przynajmniej mamy więcej czasu, żeby lepiej przygotować się (koncepcyjnie i finansowo) do remontu kolejnych poziomów domu.



Zakupy Budowlane (dla opornych)

Ustalenia z majstrem i odwiedziny w sklepach budowlanych przebiegały dość zabawnie:

– Jakie chce Pani drzwi?

– Drewniane.

– Prawe, czy lewe?

– Hm. A które są które?

<Tu następuje pokaz>

– Aha, to prawe.

– Z ościeżnicą?

– Hm. A co to jest?

<Tu kolejny pokaz>

– Tak, to z ościeżnicą. Też drewnianą.

– Jakie listwy do tego?

– ???

<Tutaj poratował mnie majster>

– Niech Pani wybierze jeszcze klamki.

– Ech.

Jeśli wybieraliście kiedyś coś w sklepach budowlanych w Ustrzykach Dolnych, to wiecie, że nie bardzo jest tam z czego wybierać.

Plastik zabija powoli.

No dobra, drzwi kupione. Chcieliśmy, żeby były one drewniane i jak najprostsze i oczywiście okazało się, że zwykłe surowe drewno jest dwa razy droższe niż sklejki z okienkami, lustereczkami i kryształkami. Cały czas nie mogę tego zrozumieć. Ten świat jest postawiony na głowie. Tak samo jak z ziemniakami. Te, co przefrunęły 3000 kilometrów i są z Chin będą tańsze niż te, które przejechały do mnie 30 kilometrów spod Warszawy. Coś co jest proste, naturalne, drewniane lub właściwe dla naszego regionu staje się dobrem niemal luksusowym. To naprawdę nie działa tak, jak powinno. Plastik nas kiedyś zabije. Ale wracając do remontu…

Widok = Perspektywa

Teraz okna. Nie, nie było łatwiej.



Na szczęście Pani z Pamo Plastu miała chyba doświadczenie w rozmowach z osobami, które pojęcie mają raczej zielone. Chcieliśmy kupić okna, spisałam na kartce wszystkie wymiary, przemyślałam, które mają być brązowe, a które nie i myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy. A jednak!

Wiedzieliście, że okna mogą mieć inny kolor na zewnątrz, a inny w środku? Ja nie wiedziałam.

Albo, że okno, które będzie się otwierać (lub uchylać) ma inny rozmiar szyby, niż okno, które nie będzie się otwierać?

Jeśli jesteś taką osobą jak ja, dla której estetyka ma duże znaczenie i brak symetrii jest niedopuszczalny, to przygotuj się na twardy orzech do zgryzienia. Dodatkowo mając z tyłu głowy budżet, o którym powiedzieć, że jest napięty to nic nie powiedzieć. 😉

Tęsknota za pięknem w prostocie

Kolejną misją było wybranie kafelków do łazienek. Nie mam problemów z podejmowaniem decyzji i sądziłam, że pójdzie nam to jak z płatka. Wyprawa do Sanoka, największe budowlane centrum w okolicy – brzmi nieźle, prawda? Chcieliśmy, żeby na ścianach były proste, białe, matowe płytki, a na podłodze podobne, ale szare. Wydawał się to konkretny plan, który nie mógł się nie powieźć. A jednak! W sklepie 99% płytek miało esy-floresy, faktury drewna, metalu, fale, ryby i inne koszmarki, a na większość gładkich, jednokolorowych płytek trzeba było czekać 5 tygodni! Nie było takiej opcji, bo Pan majster – cudotwórca chciał już następnego dnia je kleić. Połaziłam po sklepie w te i z powrotem, przejrzałam milion wzorów, poprosiłam ekspedientów o pomoc i niestety – białe płytki były nie do zdobycia. Jednolite szare też.

Wątpiąc w powodzenie misji i godząc się już prawie z rybami na ścianach dostrzegłam w rogu sali wzornik z małą, białą płytką! Więc jeśli wybieralibyście kiedyś jakieś budowlane akcesoria w sklepie Merkury w Sanoku – nie proście o pomoc ekspedientów tylko szukajcie sami! Na szare niestety nie było szans. Jakie wybrałam? Zobaczycie, jak przyjedziecie. 😉

W tym momencie trwa montaż okien w całym domu, montaż drzwi na pierwszym piętrze, sprawdzanie więźby dachowej i remont dwóch łazienek. Podobno za tydzień będzie można się w nich wykąpać. Trzymam za słowo.

(Loki)

 

 

Dobre pomysły warto mnożyć i szerzyć!Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Pin on Pinterest
Pinterest
Share on Tumblr
Tumblr
Share on Google+
Google+
Email this to someone
email
Print this page
Print